Przejdź do treści

Koszty

ile to kosztuje?

Pytanie o pieniądze jest zawsze drażliwym tematem. Tym bardziej jeśli chodzi o pieniądze, które są wydawane na „zbytek”. Bo powiedzmy sobie szczerze: posiadanie motocykla, a tym bardziej podróżowanie nim, nie jest konieczną w życiu potrzebą, a zwykłym zbytkiem, fanaberią, dodatkiem do życia. Nie chcę wdawać się tu w jakieś filozoficzne refleksje nad moralnymi aspektami wydawania pieniędzy w ten sposób podczas gdy „tylu ludzi cierpi z głodu”. Idąc tym tokiem myślenia to nawet dwie pary spodni można uznać za zbytek, gdy słyszy się, że ktoś tam w Afryce nie ma nawet jednej. Biedni ludzie zawsze byli i będą, co nie oznacza, że ci którzy więcej pieniędzy posiadają mają cały nadmiar rozdać ubogim. Takie myślenie było (i jest!) podstawą katastrofalnych w skutkach rewolucji w dziejach świata i w gruncie rzeczy i tak zawsze kończy się tak samo, czyli wg metody działania zbója Łamignata z popularnego niegdyś komiksu „Kajko i Kokosz”. A zbój ten  miał prostą zasadę: 

Zbój Łamignat wraca sobie z pracy

Znów z ubogich uczyni bogaczy

Lecz im zaraz wszystko pozabiera

Bo Łamignat tylko biednych wspiera.

Tak więc takie „zabieranie by dać” jest chore. I samo dawanie „za darmo” także jest chore. Problem biedy leży głębiej i nie mnie go rozwiązywać. Oczywiście trzeba strzec się przed zatwardziałością serca i obojętnością na ludzką biedę, ale nie w rozdawaniu pieniędzy tkwi rozwiązanie… Ech, odbiegłem trochę od tematu… 

No więc ile kosztuje takie hobby?

Myślę, żę pisząc o kosztach motopodróży trzeba je rozbić na te KONIECZNE i te DODATKOWE. Pierwszych się nie uniknie. Drugie można ograniczyć do minimum, ale czasem ryzykuje się przez to inne, dodatkowe koszty. Bo np. można nie wykupywać ubezpieczenia od kosztów leczenia i zaoszczędzić kilka stów na wyjeździe, ale jak się „nie uda” i wylądujemy w szpitalu, to wtedy nagle trzeba będzie wydać kwotę kilka lub kilkanaście razy większą niż ta zaoszczędzona. To samo dotyczy np. przygotowania motocykla lub jego stanu technicznego. Można zaoszczędzić na nowym łańcuchu albo dopłacić za holowanie lub poszukiwanie sklepu lub warsztatu, by go wymienić. A więc jak chcesz tanio, to często ryzykujesz! Tak naprawdę tylko na spaniu i jedzeniu można coś zaoszczędzić. Choć i tu oczywiście może się to odbyć kosztem zdrowia… Ale to już rzadsze przypadki.

mototraper

Lewa w górę!

motocykl

Trzeba zacząć od prawa jazdy (jeśli się nie ma). I zakładając zdanie go za pierwszym razem trzeba wydać do ok. 2 tys. zł. (kurs, badania, egzaminy, etc…). Dalej trzeba kupić motocykl! Tu wszystko zależy od tego jaki to ma być motor. Jeśli ma to być motocykl „prawdziwy” czyli „dla dorosłych”, czyli po prostu ten na kategorię „A”, to wydaje mi się, że zupełnie wystarczy na początek zakup czegoś w granicach 10 – 15 tys. zł. W tej kwocie można kupić sprzęt, który będzie jeszcze całkiem zdatny do jeżdżenia i w miarę niezawodny. Dużo zależy oczywiście od szczęścia lub znajomości na tych sprawach. Jeśli chodzi o 125-tkę to można kupić albo jakiegoś nowego „polskiego chińczyka” za 3-4 tys. zł (czyli Romet, Junak lub inny wynalazek…), albo (i to polecam) używanego „japończyka” (np. super sprzęt to Honda Varadero 125) za 6-8 tys zł.

ubezpieczenie motocykla

Motocykl trzeba ubezpieczyć (OC) więc to znów kwota ok. 170 zł na rok. Nie da się jeździć bez kasku (czyli znów zakup za 500 – 2500 zł) i lepiej nie oszczędzać na ubraniu i butach (kolejne 800 – 3000 zł).

bagaż

Następną rzeczą jest bagaż. W coś trzeba zapakować swoje rzeczy. Więcej pisałem o tym TUTAJ. I znów ceny rozciągają się tu bardzo szeroko w zależności od tego czego szukamy. Trudno podać nawet szacunkową kwotę, bo rozrzut może być od 200 zł za dużą torbę typu „dry-bag”, do 7 tys. zł za aluminiowy komplet kufrów.

biwakowanie

Jeśli decydujemy się na biwakowanie, a nie hotele, to trzeba kupić namiot, śpiwór, karimatę… To wydatek jednorazowy co prawda, ale znów w sumie ok. 300 – 1200 zł trzeba dać. Do tego doliczyć należy koszty rozbicia namiotu na polu kempingowym, które mogą się wahać od 10 do 25 euro za dzień za jedną osobę i motocykl! Oczywiście mam tu na myśli kempingi Europy zachodniej (strefy euro). Dużo zależy także od atrakcyjności miejsca kempingowego. Na wschodzie z reguły jest taniej. Np. na Ukrainie czy Bułgarii można znaleźć nocleg w domu, hotelu lub pensjonacie w kwocie 30 – 50 zł. W niektórych krajach (np. Albania, Rumunia…) można biwakować za darmo, legalnie „na dziko”.

nocleg w hotelu

Jeśli zaś chodzi o nocowanie w hotelach, motelach, hostelach, pensjonatach lub kwaterach prywatnych, to kwestia cen jest uzależniona od sezonu, atrakcyjności danego miejsca, kraju i dziesiątek innych czynników. Naprawdę trudno tu coś podpowiedzieć. Jedyne co mogę zrobić to zaproponować… aplikację lub stronę booking.com. To genialne, proste, a czasem naprawdę tanie rozwiązanie! Aplikacja niesamowicie uprościła podróżowanie po świecie. Dużo by o tym pisać… Może jeszcze wrócę do tematu…

jedzenie

Jeśli chodzi o jedzenie to zimne posiłki najlepiej robić używając produktów z lokalnych hipermarketów (analogicznych jak u nas biedronki, lidle…). Ceny bywają ciut wyższe lub takie same jak w Polsce. Jak ktoś ma czas i wie gdzie są to na pewno warto szukać lokalnych bazarów. Ponoć jest jeszcze taniej, choć przyznam, że sam raz tylko z nich korzystałem i jakiejś ulgi cenowej zbyt wielkiej nie odczułem… Ciepłe posiłki to albo jakiś tani bar lub restauracja, albo jedzenie liofilizowane. To drugie polecam jeśli chce się zjeść coś ciepłego i treściwego na „zachodzie”. Bo tam za obiad jednodaniowy lub pizzę trzeba dać 10 – 20 euro, a takie danie liofilizowane to ok. 25 zł. Oczywiście na „wschodzie” taniej można zjeść w zwykłym barze. Można także kupić gotowe dania w supermarketach i tylko je odgrzewać, ale takie jedzenie (w puszkach lub słoikach) także super tanie nie jest, a dodatkowo zajmuje znacznie więcej miejsca niż żywność liofilizowana. O zupkach „chińskich” nie piszę, bo to syf. Długo się na tym nie pojedzie… By to wszystko przygotować potrzebny jest jakiś palnik, kuchenka i naczynia (czyli 100 – 300 zł nie nasze…).

paliwo

Przedostatnia sprawa konieczna to paliwo! I tu już nic nie zaoszczędzimy, bo po prostu trzeba go kupować aby jechać. Jedyny sposób na oszczędności w tym wypadku to zakup benzyny w małych miejscowościach, a nie na stacjach przy autostradach oraz ekojazda. Naturalnie najtaniej będzie znów na wschodzie (np. Ukraina), a najdrożej na zachodzie lub północy (Norwegia, Włochy, Grecja to największe „sępy” w tej dziedzinie). Generalnie w Unii ceny benzyny to ok. 1,3 – 1,7 euro za litr, choć w Bułgarii np. która też do Unii należy benzyna kosztuje w przeliczeniu 4,8 zł za litr.

koszty eksploatacji

Ostatnia sprawa to utrzymanie w sprawności motocykla czyli wymiana olejów i części eksploatacyjnych. W zależności od tego jak częste nasz producent zaleca przeglądy i ile oleju potrzebuje nasz motocykl jest to kwota ok. 200 zł wraz z filtrem za jedną wymianę. Klocki hamulcowe oraz łańcuch (jeśli nie mamy wału kardana) także się zużywają, ale to już rzadziej i zależy to od dynamiki naszej jazdy. Cena ich wymiany to ok. 350 – 500 zł za łańcuch oraz ok. 300 – 400 za komplet klocków. Łańcuch należy także smarować i zakładając, że czynimy to co 700 – 800 km jedna puszka smaru w sprayu, która wystarczy na ok. 3200 km to koszt 35-50 zł (a więc na 36 tys. km to kwota ok. 450 zł). Nie należy oczywiście zapominać o oponach. One także są bardzo ważne! Mój sposób jazdy pozwala przejechać na komplecie zwykłych szosowych opon około 30 tys. km. Nowy komplet to wydatek 600 – 800 zł. W ciągu tych 36 tys. km trzeba także raz wymienić świece zapłonowe. ich cena to 130 zł za sztukę więc w sumie da to 520 zł (4 szt.). Gdy to wszystko policzyć, to w moim wypadku przejechanie 36 tys. km kosztuje mnie ok. 2540 zł plus paliwo. Licząc, że motocykl spala średnio 5,5 litra/100 km wyjdzie nam 26 zł 56 gr za 100 km (obliczane gdy litr benzyny E95 kosztował 4,83 zł za litr). Gdy się to wszystko zsumuje i doda ubezpieczenie OC, to wychodzi, że przejechanie w ciągu 3 lat 36 tys. km będzie nas kosztowało… 9563 zł za paliwo + 2880 zł za eksploatację czyli w sumie 12443 zł! To jest bardzo dużo! 4100 zł za sezon z przejechanymi 12 tys. km!

podsumowanie

Łatwo więc wyliczyć, że nasza motopodróż z wszystkimi kosztami: paliwa, części eksploatacyjnych, ubezpieczenia (tylko OC za 3 lata!) może kosztować ok. 34,56 zł za każde przejechane 100 km! Nie wliczam w to opłat za autostrady, promy (bo te można pominąć)! Oczywiście to kwota szacunkowa. I można ją nieco obniżyć lub podwyższyć, jeśli jeździ się bardziej lub mniej ekonomicznie, używa tańszych lub droższych części eksploatacyjnych i wymienia je samemu lub w warsztacie.

Tych kosztów się nie uniknie, choć rozkładają się one na 3 lata lub 36 tys. km. Szacowałem je dla mojego motocykla (i części dla niego) czyli nowej Hondy Africa Twin 1000 L. No i oczywiście benzyna była wg ceny w Polsce na dzień 3 stycznia 2019 r.

Wszystkie pozostałe koszty (dodatkowe wyposażenie i inne „bajery”) są kosztami niekoniecznymi.